Dwa rody równe odziane godnością,
W pięknej Weronie gdzie przebiega sztuka,
Gniew dawny nową podsycają złością,
I krew szlachetna dłonie szlachty bruka.
Z lędźwi dwu wrogów zrodziło się życie,
Pary kochanków przez gwiazdy przeklętych
A wraz z ich śmiercią smętną, jak ujrzycie,
Zmarła nienawiść rodziców zawziętych.
Posępną zgodę ten ranek nam wieści.
Słońce z żałości skryło się, choć dnieje.
Bo nie słyszano dotąd opowieści
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz